Do szpitala:
Dla mamyKoszule do karmienia - miałam dwie a przydałyby się i 4! Rodziłam w własnej koszuli, potem przebrałam się w zastępczą, która w pare godzin była mokra od kapiącego pokarmu. Te rozpinane są mega wygodne i praktyczne. Proponuję kupić 3 sztuki.
Podpaski poporodowe Bella - jak najbardziej na tak! Chłonne i wygodne.
Podkłady poporodowe - przydały się mnie tuż po porodzie a później w domu przy przewijaniu Małej.
Płyn do higieny intymnej "Biały Jeleń" - Dawał nawet trochę ulgi. Odświeżał, nie szczypał.
Mini kosmetyki - To wspaniałe rozwiązanie! Polecam Rossmanna, cała półka mini produktów.
Woda - przy porodzie nie piłam wcale! Ale po porodzie piłam ją litrami, co odwiedziny bliscy przynosili mi po dwie duże butle! Babcia gotowała mi kompot z czarnych porzeczek. Gasił pragnienie i trochę sycił.
Chusteczki odświeżające - polecam, polecam! Warto mieć.
Dla Maluszka
Śpiochy rozpinane wzdłuż - Żadne z boku, z tyłu, na dole! Wzdłuż to wielkie udogodnienie dla świeżej mamy! Mi w uratowały życie! Nie radziłam sobie z zakładaniem ciuszków przez głowę.
Pieluszki Dada - strzał w 10! Używamy do tej pory, Pampers uczulał.
W szpitalu dużo zapewniali dla Maluszka więc to tyle.
Kosmetyczne:
Octenisept - Standardowo. Polecały mi dziewczyny i położna na pierwszej wizycie. Używaliśmy do pępuszka, który odpadł 8 dni po porodzie.Jałowe gaziki - Używaliśmy dość długo. Do mycia buźki, okolic uszu.
Sól fizjologiczna - Polecam mieć w domu! Używaliśmy do oczek w przypadku dostania się tam mydła podczas kąpieli.
Cążki, nożyczki - Na początku używaliśmy nożyczek, ale paznokcie już co raz twardsze więc używamy cążek.
Szampon - Najpierw używaliśmy Bobini, a teraz Babydream. Jednak szczerze polecam ten pierwszy.
Mydełko - zwykłe Bambino.
Do ciała - Balsam Nivea.
Ochronnie - Przy odparzeniach i przeciw stosujemy Alantan i Sudocrem.
Chusteczki mokre - Wypróbowaliśmy mnóstwo! Ale trafiliśmy na idealne: różowe Babydream.
Karmienie:
Laktator ręczny Avent - Ratował mi życie wiele razy. Dobę po porodzie kiedy Mała nie umiała chwycić piersi i podczas wielu nawałów pokarmów. Polecam!Inne:
Rożek - Mega potrzebne! Osobiście mieliśmy 3. Przydał się w szpitalu jak i w domu. Później służył jako mata do ćwiczenia podnoszenia główkiProszek - używaliśmy Loveli a teraz Bobini. Oba świetne!
Wanienka - zwykła plastikowa, stawialiśmy na stole.
Bujaczek - Dzięki niemu mogłam zjeść spokojnie śniadanie. Używamy do dziś.
Łóżeczko - Jak dla mnie obowiązkowo musi być drewniane. Turystyczne mamy u Teściów i jest to dobre rozwiązanie tylko na kilka dni. Drewniane jest znacznie stabilniejsze.
Wkładki laktacyjne - W szpitalu paradowałam z pieluchami tetrowymi w koszuli więc szybko się zorientowałam jak wkładki są potrzebne.
Materac gryka-pianka-kokos - Opinie są różne, jednak u Nas sprawdza się wyśmienicie.
Termometr bezdotykowy - Przydał Nam się dopiero przy ząbkowaniu ale warto mieć.
Apteczne:
Czopki paracetamol - leżą nie ruszane, ale pielęgniarka po szczepieniu kazała się w nie zaopatrzyć.Nasivin Soft - Na katarek najlepszy!
Syrop Paracetamol - Polecam! Szybko zbija temperaturę.
Żel Bobodent - Nie obędzie się bez niego! Pomaga przespać noc przy ząbkowaniu.
Nie piszę tu o pieluchach, szczoteczkach, wózku bo to logiczne więc pomijam i skupiam się na najważniejszych.
Co się nie przydało:
Majtki jednorazowe Canpol - Nie wygodne, nie oddychające. Ginekolog zjechała mnie, że w ogóle je noszę. Kazała kupić siateczkowe, zwykłe z apteki.Butelki 150 ml - Nie używałam wcale, przydała się tylko ta jedna od laktatora.
Stanik do karmienia - Nie wygodny, bolały mnie piersi. Nosiłam zwykły, sportowy.
Śpiworek do spania - Zbędne. Mała spała w rożku.
Oliwka - Na początek polecam Emolium, potem już według uznania. U Nas od oliwki robiły się plamki na ciele.
Ręcznik z kapturkiem - Zbędne i nie wygodne. Używamy dużego, grubego ręcznika kąpielowego.
Termoopakowanie - Może ze względu na to, że karmię piersią.
Mata edukacyjna - Małej się nie podobało. Wolała leżeć na zwykłym kocyku lub rożku.
Wydaje mi się, że to wszystko. Jakby mi się coś przypomniała to edytuję wpis. Miłej nocy!
Nie zgodze sie co do spiworku;) u nas to byl niezbedny przedmiot.. Juz napiszę dlaczego:) Otóż moj skarb urodzil sie latem przez pierwsze miesiace wiadomo byl malo ruchliwy jednak zimą musiałam co poł godziny wstawać (w nocy) i przykrywac zmarzniete dzieciątko.. zatem kupiliśmy spiworek i nasz problem odszedł w niepamięć :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo dobry argument. Szczerzę myślałam, że u Nas też tak będzie. Urodziłam jesienią i Mała w rożku się nie rozkopywała, więc tego problemu nie było. :) Pozdrawiam.
Usuńw sumie to u nas było pół na pół jak u Was. Chusteczki babydream różowe najlepsze:) nie za mokre ani nie za suche i neutralny zapach, nie podrażniaja. Jak przecztałam, że używacie cążek to się zastanawiałam, czy Wasza Marcysia jest taka grzeczna przy obcinaniu :)? jak to robisz?:) A stanik do karmienia u mnie obowiązkowy z Ava inne porażka... kosmetyki zdecydowanie Ziaja. Pozdrawiam, lubię tu zaglądać i dowiadywać się jak inne mamy sobie radzą, może dowiem się czegoś nowego:)
OdpowiedzUsuńNa śpiocha! Nie ma innej opcji. Mąż umie obcinać jak nie śpi, opowiada jej coś i w między czasie obcina - Ja tak nie potrafię. :D Ja zamówiłam stanik do karmienia ale te fiszbiny mnie podrażniały. Choć może być to przez to, że zamawiałam go przez internet, może jakby mi go dopasowano w sklepie byłoby całkiem inaczej. ;)
Usuń