wtorek, 1 września 2015

Niezbędnik.

Dzisiaj trochę z innej beczki. Przedstawię to co przydało mi się z "Marcysiowej" wyprawki, a co okazało się całkiem zbędne. Przyda się to może przyszłym mamom a obecnym mamom w kwestii porównania. No to zaczynam.


Do szpitala:

Dla mamy
Koszule do karmienia - miałam dwie a przydałyby się i 4! Rodziłam w własnej koszuli, potem przebrałam się w zastępczą, która w pare godzin była mokra od kapiącego pokarmu. Te rozpinane są mega wygodne i praktyczne. Proponuję kupić 3 sztuki.
Podpaski poporodowe Bella - jak najbardziej na tak! Chłonne i wygodne.
Podkłady poporodowe - przydały się mnie tuż po porodzie a później w domu przy przewijaniu Małej.
Płyn do higieny intymnej "Biały Jeleń" - Dawał nawet trochę ulgi. Odświeżał, nie szczypał.
Mini kosmetyki - To wspaniałe rozwiązanie! Polecam Rossmanna, cała półka mini produktów.
Woda - przy porodzie nie piłam wcale! Ale po porodzie piłam ją litrami, co odwiedziny bliscy przynosili mi po dwie duże butle! Babcia gotowała mi kompot z czarnych porzeczek. Gasił pragnienie i trochę sycił.
Chusteczki odświeżające - polecam, polecam! Warto mieć.

Dla Maluszka
Śpiochy rozpinane wzdłuż - Żadne z boku, z tyłu, na dole! Wzdłuż to wielkie udogodnienie dla świeżej mamy! Mi w uratowały życie! Nie radziłam sobie z zakładaniem ciuszków przez głowę.
Pieluszki Dada - strzał w 10! Używamy do tej pory, Pampers uczulał.

W szpitalu dużo zapewniali dla Maluszka więc to tyle.

Kosmetyczne:

Octenisept - Standardowo. Polecały mi dziewczyny i położna na pierwszej wizycie. Używaliśmy do pępuszka, który odpadł 8 dni po porodzie.
Jałowe gaziki - Używaliśmy dość długo. Do mycia buźki, okolic uszu.
Sól fizjologiczna - Polecam mieć w domu! Używaliśmy do oczek w przypadku dostania się tam mydła podczas kąpieli.
Cążki, nożyczki - Na początku używaliśmy nożyczek, ale paznokcie już co raz twardsze więc używamy cążek.
Szampon - Najpierw używaliśmy Bobini, a teraz Babydream. Jednak szczerze polecam ten pierwszy.
Mydełko - zwykłe Bambino.
Do ciała - Balsam Nivea.
Ochronnie - Przy odparzeniach i przeciw stosujemy Alantan i Sudocrem.
Chusteczki mokre - Wypróbowaliśmy mnóstwo! Ale trafiliśmy na idealne: różowe Babydream.

Karmienie:

Laktator ręczny Avent - Ratował mi życie wiele razy. Dobę po porodzie kiedy Mała nie umiała chwycić piersi i podczas wielu nawałów pokarmów. Polecam!

Inne:

Rożek - Mega potrzebne! Osobiście mieliśmy 3. Przydał się w szpitalu jak i w domu. Później służył jako mata do ćwiczenia podnoszenia główki
Proszek - używaliśmy Loveli a teraz Bobini. Oba świetne!
Wanienka - zwykła plastikowa, stawialiśmy na stole.
Bujaczek - Dzięki niemu mogłam zjeść spokojnie śniadanie. Używamy do dziś.
Łóżeczko - Jak dla mnie obowiązkowo musi być drewniane. Turystyczne mamy u Teściów i jest to dobre rozwiązanie tylko na kilka dni. Drewniane jest znacznie stabilniejsze.
Wkładki laktacyjne - W szpitalu paradowałam z pieluchami tetrowymi w koszuli więc szybko się zorientowałam jak wkładki są potrzebne.
Materac gryka-pianka-kokos - Opinie są różne, jednak u Nas sprawdza się wyśmienicie.
Termometr bezdotykowy - Przydał Nam się dopiero przy ząbkowaniu ale warto mieć.

Apteczne:

Czopki paracetamol - leżą nie ruszane, ale pielęgniarka po szczepieniu kazała się w nie zaopatrzyć.
Nasivin Soft - Na katarek najlepszy!
Syrop Paracetamol - Polecam! Szybko zbija temperaturę.
Żel Bobodent - Nie obędzie się bez niego! Pomaga przespać noc przy ząbkowaniu.

Nie piszę tu o pieluchach, szczoteczkach, wózku bo to logiczne więc pomijam i skupiam się na najważniejszych.

Co się nie przydało:

Majtki jednorazowe Canpol - Nie wygodne, nie oddychające. Ginekolog zjechała mnie, że w ogóle je noszę. Kazała kupić siateczkowe, zwykłe z apteki.
Butelki 150 ml - Nie używałam wcale, przydała się tylko ta jedna od laktatora.
Stanik do karmienia - Nie wygodny, bolały mnie piersi. Nosiłam zwykły, sportowy.
Śpiworek do spania - Zbędne. Mała spała w rożku.
Oliwka - Na początek polecam Emolium, potem już według uznania. U Nas od oliwki robiły się plamki na ciele.
Ręcznik z kapturkiem - Zbędne i nie wygodne. Używamy dużego, grubego ręcznika kąpielowego.
Termoopakowanie - Może ze względu na to, że karmię piersią.
Mata edukacyjna - Małej się nie podobało. Wolała leżeć na zwykłym kocyku lub rożku.

Wydaje mi się, że to wszystko. Jakby mi się coś przypomniała to edytuję wpis. Miłej nocy!

4 komentarze:

  1. Nie zgodze sie co do spiworku;) u nas to byl niezbedny przedmiot.. Juz napiszę dlaczego:) Otóż moj skarb urodzil sie latem przez pierwsze miesiace wiadomo byl malo ruchliwy jednak zimą musiałam co poł godziny wstawać (w nocy) i przykrywac zmarzniete dzieciątko.. zatem kupiliśmy spiworek i nasz problem odszedł w niepamięć :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry argument. Szczerzę myślałam, że u Nas też tak będzie. Urodziłam jesienią i Mała w rożku się nie rozkopywała, więc tego problemu nie było. :) Pozdrawiam.

      Usuń
  2. w sumie to u nas było pół na pół jak u Was. Chusteczki babydream różowe najlepsze:) nie za mokre ani nie za suche i neutralny zapach, nie podrażniaja. Jak przecztałam, że używacie cążek to się zastanawiałam, czy Wasza Marcysia jest taka grzeczna przy obcinaniu :)? jak to robisz?:) A stanik do karmienia u mnie obowiązkowy z Ava inne porażka... kosmetyki zdecydowanie Ziaja. Pozdrawiam, lubię tu zaglądać i dowiadywać się jak inne mamy sobie radzą, może dowiem się czegoś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na śpiocha! Nie ma innej opcji. Mąż umie obcinać jak nie śpi, opowiada jej coś i w między czasie obcina - Ja tak nie potrafię. :D Ja zamówiłam stanik do karmienia ale te fiszbiny mnie podrażniały. Choć może być to przez to, że zamawiałam go przez internet, może jakby mi go dopasowano w sklepie byłoby całkiem inaczej. ;)

      Usuń