wtorek, 18 sierpnia 2015

Ojciec.

Kilka dni temu na blogu natrafiłam na świetny cytat: "Ojciec. Potrzebny dziecku po wszystko co głupie, nieodpowiedzialne, niebezpieczne, za słodkie i za wysokie". Ile w tym prawdy!

Rola ojca w życiu dziecka jest mi bardzo bliska. Mogę o tym wiele powiedzieć. Nie jest tajemnicą, że wychowywałam się bez ojca. Nie wstydzę się tego. Na szczęście mam wspaniałego Dziadka, który chociaż w jakimś procencie zastępował mi ojca. Choć wiadomo nie w pełni, przecież to Dziadek. Idąc przez życie co róż łapałam momenty kiedy to ten "Ojciec" był mi tak potrzebny, przysięgłam sobie jedno! Obiecałam sobie, że zrobię wszystko by moje dziecko miało najlepszego Ojca na świecie. Nie zdecyduję się powiększyć rodziny kiedy nie będę pewna, że to jest "On", ten właściwy Ojciec. Miałam cudowne dzieciństwo, nie mogę na nie narzekać. Zapewniono mi wszystko. Brakowało tylko Ojca. Co z tego, że dostawałam alimenty co miesiąc i miałam je dla siebie. Czasem myślałam, że wystarczyło by tylko jedno spotkanie. Ba! Czasem myślałam, że to ja powinnam się odezwać i wyciągnąć rękę. Jak dobrze, że tego nie zrobiłam! Z roku na rok tylko utwierdzałam się w moim postanowieniu. I stało się! 14 lutego 2011 roku spotkałam Go! W życiu nie spodziewałam się, że zostanie Ojcem moich dzieci. Ale stało się. To było najlepsze co jak na razie mogłam dać mojej Córce. Jego, Ojca... nie mogę nazywać "Ojcem". On jest Tatą! Tatą najlepszym na świecie! Zasługuje na takie miano. By być Tatą trzeba zasłużyć, trzeba być przy dziecku! Tu nie ważna jest zasobność portfela tylko czas poświęcony dziecku. Więź z dzieckiem tworzy się czasem wspólnie spędzonym a nie podarowanym prezentom.

Najpiękniejszy obraz dla matki? Kiedy wytęskniony Tatuś wraca do domu a Maluszek "biegnie" do drzwi i obdarza najpiękniejszym uśmiechem na świecie pokazując wszystkie swoje ząbki! Jak prawie podskakuje byleby tylko wziąć je na ręce. I wcale mi nie przeszkadza, że Tata najpierw się wita ze swoim Dzieckiem a dopiero potem ze swoją Żoną. Cieszę się, że mogę patrzeć na takie momenty. Ich momenty, nie muszę we wszystkim uczestniczyć. Marcysia ma dopiero 10 miesięcy i tak na prawdę nie wiem jak w przyszłości będzie wyglądała ich więź. Ale wiem i widzę, że Tata dba o tę więź już od 16.10, codziennie ją scala. Wiem, że w przyszłości będą dla siebie bardzo ważni. Cieszę, że będzie miała to czego ja nie miałam.

Wiem, że jestem im potrzebna. Ale czasem widzę, że potrzebują pobyć we dwoje. Wtedy ja mam czas dla siebie. Nawet na głupie pomalowanie paznokci. A piski i śmiechy z drugiego pokoju powodują tylko uśmiech na twarzy i ogromne ciepło w piersi. Zadowolenie. Dobrze wybrałam, wybrałam wspaniałego T A T Ę!

Różnie w życiu bywa. Może źle oceniam mężczyzn, ale na to wszystko ma wpływ moja przeszłość. Może to za ostre ale gardzę mężczyznami, którzy zostawili swoje dzieci. Wiem... nowa rodzina, nowy start. Po prostu wiem co czuje te "opuszczone" dziecko. Na to nie ma usprawiedliwienia. Nowa rodzina nie oznacza zapomnienia o innym dziecku. Żadne pieniądze nie zastąpią obecności! Takie są czasy, tego się nie zmieni... Ale jako dorośli pomyślmy czasem co myśli dziecko. Mówi się, że... załóżmy 7-latek nie odczuwa braku ojca. Dostanie raz w miesiącu super zabawkę i będzie zadowolone. Nie jest tak! Co mu da zabawka jak widzi w szkole, że jego kolegę/koleżankę odbiera Tata i idą na lody? To jest straszne!

Pamiętacie, że to są tylko moje przemyślenia. Nie zmienię nimi świata, choć bardzo bym chciała.

A matki samotnie wychowujące dziecko podziwiam i kłaniam się Nim aż do ziemi!

Może bym coś dopisała ale Marcysia się obudziła a ziemniaki czekają na obranie. Całujemy! :*

2 komentarze:

  1. Zgadzam się! Wiem, że w życiu są różne sytuacje, ale gardzę kimś kto rezygnuje z uczestnictwa w życiu własnego dziecka od tak sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć:)
    Jeśli chodzi o ten post, masz 100 procent racji! :)
    Każda z nas, która wychowywała się bez ojca, wie doskonale jakie smutki przeżywałyśmy... kiedy był dzień ojca w szkole, kiedy tatusiowie przychodzili po kolegów z klasy, kiedy była mowa co rodzice robią zawodowo ...to są takie sytuacje, których się nie zapomina.
    Super napisany tekst!:)
    Pozdrawiam i ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń